Miłość ze sobą czyli „wstydliwa” masturbacja

Z lekkim poślizgiem 😉 nadrabiam zaległy temat, który mi umknął. Otóż 25 lutego był Dzień Masturbacji, swoją drogą jestem ciekawa kto wymyśla takie dni i gdzie mają swoją genezę… W każdym razie był i to dobra okazja, aby poruszyć trochę ten niewygodny temat. Czemu niewygodny? Bo mało kto się do tego otwarcie przyznaje, że kiedykolwiek, że w ogóle to robił, a na zapytanej twarzy pojawia się tylko nerwowy uśmiech i zdawkowe info, że to zbyt intymne pytanie. Każdy przecież kiedyś dojrzewał, odkrywał swoje ciało, próbował ukoić rozbuchane hormony i rozkminić o co tu chodzi i czemu to takie fajne.

Skąd więc ten wstyd? Myślę, że nie bez znaczenia ma nasze purytańskie wychowanie. Od kiedy pamiętam czy to w szkole czy w encyklopediach czy gdzieś przeczytanych gazetach nawet chyba w „Bravo” opisywali tą czynność jako samogwałt co już budzi negatywne skojarzenia zwłaszcza zważając na drugi człon słowa. No i jak się człowiek tak tych „mądrych” artykułów naczytał to każdego mogło to zniechęcić do tych praktyk. Z drugiej strony też uczono nas, że jeden poprawny seks to seks z inną osobą (oczywiście przeciwnej płci) i to dopiero jak się upewnimy na 120% że to ta jedyna (sic!). Nic dziwnego, że Ci odważni robili to skrycie, bez dzielenia się doświadczeniami w tym obszarze z rówieśnikami. A w głowie to była tajemnica kalibru morderstwa. Wiem, że niektórzy księża też sami podpytywali na spowiedzi zwłaszcza chłopców czy to robią, jak chłopak był słaby to dał się namówić na szczegóły.

Wracając do sprawy osobiście nie widzę w tym nic złego, wstydliwego czy nienormalnego. Masturbacja idealnie rozładowuje stresy i napięcie i nie tylko w przypadku singli, ale także jest bardzo pomocna kiedy partner nie ma ochoty na seks lub mamy większe potrzeby.

Korzyści:

– nie trzeba się szykować jak na randkę

– można po wszystkim po prostu pójść spać lub robić inne rzeczy bez zobowiązań

– można przestać w dowolnym momencie bez słuchania pretensji

– można to zrobić w wielu miejscach np. toaleta w firmie, w kinie

– w przypadku kobiet, które regularnie się masturbują jest mniejsza częstotliwość infekcji szyjki macicy – śluz pomaga usuwać z pochwy martwy naskórek i bakterie, a w przypadku panów zmniejsza ona ryzyko raka prostaty

– masturbacja odpręża, relaksuje, korzystnie wpływa na sen

– dzięki masturbacji skóra robi się bardziej ukrwiona i bardziej jędrna, jak po wizycie u kosmetyczki tylko, że za darmo 😉

Masturbację można uprawiać na wiele sposobów, czasem wystarczą tylko palce pieszczące łechtaczkę lub robienie palcówki, ale też można wprowadzić urozmaicenie w postaci wibratora, kulek dopochwowych (polecam – można je stosować także jako substytut wibratora). Polecam spróbować zabawy z prysznicem, ale ostrożnie, bo można się uzależnić od intensywności doznań strumienia wody co w konsekwencji może negatywnie wpłynąć na osiąganie zadowolenia z partnerem. Niemniej jednak warto spróbować, aby choć mieć rozeznanie co daje prawdziwą rozkosz i gdzie się najlepiej odnajdujecie.

Podsumowując masturbacja to fajna sprawa niezależnie czy jest się w związku czy nie. Dzięki temu można lepiej poznać swoje ciało i lepiej artykułować partnerowi swoje potrzeby i oczekiwania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarz do “Miłość ze sobą czyli „wstydliwa” masturbacja”