Artystka niebanalna – renesans Łempickiej

Obiecałam sobie, że w przerwach między opowiadaniami będę przybliżała Wam także sylwetki znanych kobiet ze świata kultury, sztuki i nauki. Nierzadko w ich historie wkradają się także smaczki z ich alkowy. Nie inaczej było z Tamarą Łempicką vel Lempicką. Kontrowersyjna malarka art deco, znana głównie z tematyki portretów oraz martwej natury.

O Tamarze dowiedziałam się przypadkiem dwa lata temu. Byłam na urlopie i przeglądając jakiś kobiecy magazyn trafiłam na artykuł o niej. Lubię czytać życiorysy, a jej szczególnie przypadł mi do gustu. Zafascynowała mnie jej historia i determinacja. To przykład kobiety, która konsekwentnie dąży do określonego celu – solidne wykształcenie w tematyce rysunku, podróże i wpływ m.in. renesansowego malarstwa oraz doświadczenie pod okiem André Lhote′a uczyniło z niej artystkę światowej klasy. Po życiowych perturbacjach osiedla się we Francji. Tam kreuje swój własny, niepowtarzalny styl, moim zdaniem dość mocno inspirowany kubizmem. Najlepszy okres jej twórczości przypada na lata 20 i 30-te XX wieku. W latach 40-tych gdzie nastroje nazistowskie zaczęły rosnąć w siłę, wyemigrowała do Stanów, jednak tam jej dzieła nie zostały docenione tak jak w Europie.

Przetarte szlaki

Malarstwo Łempickiej choć podziwiane przez paryską bohemę, w gronie krytyków nie zyskało uznania. Główne zarzuty to perwersyjne malarstwo oraz tematyka homoerotyczna. Tamara uwielbiała malować kobiety, wiele modelek było prostytutkami, które były także jej kochankami. Większość dzieł Łempickiej pokazuje głównie kobiety o ponad przeciętnych, wręcz rubensowskich kształtach w dość śmiałych i nieoczywistych pozach. Pewien dziennikarz napisał, że bohaterki jej obrazów to kobiety wyzwolone, nowoczesne, bez hipokryzji w moralności. Zarówno jej twórczość jak i życie prywatne dość mocno się przeplatało. Do historii przeszły jej sławne przyjęcia o zabarwieniu erotycznym, prowadziła rozwiązły tryb życia, miała wielu kochanków i kochanek i z czym się niespecjalnie kryła, co jak na tamte czasy było dość szokujące. Jedno trzeba Tamarze przyznać – swoimi odważnymi dziełami jak i zachowaniem na pewno wywarła wpływ i zmianę obyczajów w głowie niejednej kobiety.

Dobra sztuka w cenie

Taka ciekawostka z Wikipedii: „W 2018 r. jej obraz La Musicienne został sprzedany na aukcji w Nowym Jorku za ponad 9 mln $, stając się najwyżej wylicytowanym obrazem polskiego artysty w historii[13][c]. Rekord ten został pobity w 2019 r. Obraz pt. La tunique rose sprzedano za 13,3 mln $ (52 mln zł)[14]. Kolejny rekord został pobity w 2020 r. Obraz Portrait de Marjorie Ferry został sprzedany za 16,28 mln £ (82 mln zł)[15].”

Jak widzicie dzieła Tamary przeżywają renesans… i dobrze. Jestem dumna, że kolejna polka zyskała międzynarodową sławę i zapisała się na kartach historii sztuki. A jej odwaga do bycia sobą, bez kompromisów i patrzenia na opinię środowiska jest dla mnie bardzo inspirująca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.