Magiczne nadgodziny – życie w korpo

Kamila obudziła się z bólem głowy, przesadziła trochę z ilością wina, ale wczorajszy dzień był wyjątkowy. Wracając z pracy weszła do księgarni po przewodnik po Peru. Od dawna planowała daleką podróż, ale wciąż nie było okazji, bo za mało oszczędności, a bo pora nieodpowiednia, a bo inne wymówki. Teraz postanowiła zacząć spełniać marzenia, a nie tylko je mieć. W tym roku na jesieni zobaczy na własne oczy Machu Picchu i kupi sobie nie wiadomo po co tą charakterystyczną czapkę.

Przeglądając książkowe pozycje usłyszała znajomy głos:

– „O widzę, że zamierzasz marzenia wcielić w życie…”

Obróciła głowę i zobaczyła Daniela, swojego eks, z którym rozstała się pół roku temu. Na jego widok serce zabiło jej mocniej.

-„No tak, nie ma co odkładać na później, bo nigdy nie wiadomo… człowiek planuje a potem bęc, nie ma…” – odparła Kamila nie widząc czy mówi dalej o Peru czy o ich byłym związku.

Była tak zaskoczona tym spotkaniem, że nie potrafiła sobie przypomnieć powodów ich rozstania. Wymienili kilka zdań, było całkiem sympatycznie, jak kiedyś… W końcu Daniel zaproponował spotkanie za kilka dni i zadzwoni w temacie. Na co przystała z ochotą.

Kamila wróciła do domu rozanielona. Czuła się jak nastolatka, której udało się poderwać ubóstwianego skrycie chłopaka. Uwielbiała poczucie humoru Daniela, jego erudycję i ciekawość świata. Spędzili razem prawie 2 lata, ale mieszkali w sumie ze 3 miesiące, Daniel z racji swojego zawodu często wyjeżdżał. Był wziętym fotografem i często dostawał lukratywne zlecenia, których żal było nie brać nie tylko ze względów finansowych, ale także możliwości zbudowania ciekawego portfolio.

Zrobiła kolację rozmyślając czy to znak, że teraz się znów spotkali. Zastanawiała się co poszło nie tak, od jakiegoś czasu przestali się dogadywać, może dlatego, że Daniel nie wyjeżdżał i codzienna rutyna go męczyła, a może to ona nie była gotowa na stały związek. Nalała kieliszek czerwonego Chianti, które idealnie pasowało do wołowego steka, na którego już od dawna miała ochotę. Po kolacji wzięła butelkę i włączyła film na Netflixie, aby się odprężyć nalała jeszcze jeden kieliszek, a potem kolejny.

Nie pamięta jak znalazła się w sypialni, ale obudziła się mocno spóźniona, akurat dziś kiedy ma ważną prezentację. Zapomniała nastawić budzik. Wyskoczyła z łóżka jak z procy nerwowo szukając odpowiednich ciuchów, szybki prysznic, fryzura i make up zrobiony między windą a korytarzem. Po drodze zahaczyła o ulubioną kawiarnię gdzie próbowała wydukać jaki rodzaj kawy jest jej potrzebny. Na szczęście barman znał jej preferencje i podał z uśmiechem kubek pytając: -„Co tam? Ciężki start?”. Kamila nie odpowiadając wyrwała mu kubek i pędem udała się do stacji metra, szczupakiem wskakując do zamykającego się wagonu. Łapiąc resztki tchu, owinięta wokół rurki nerwowo popijała kawę. W głowie tysiąc myśli Daniel, prezentacja i jak wytłumaczy 30 minutowe spóźnienie. Może, że mama zachorowała albo mieszkanie zalało… Przez resztę drogi kombinowała jaka wymówka będzie najbardziej wiarygodna.

Weszła do budynku, wcisnęła 15 przez te kilka chwil starała się uspokoić oddech i zebrać myśli, spojrzała na telefon 20 nieodebranych połączeń od szefowej, to nie wróżyło dobrze. Wyszła z windy pewnym krokiem uśmiechając się nerwowo.

-„Kamila gdzieś ty była? Wszyscy na ciebie czekają. Gośka wściekła jak osa, nie mogła się do ciebie dodzwonić” – powiedziała recepcjonistka Zuza, przyjaciółka Kamili z biura.

-„Nie dobijaj mnie, weź proszę płaszcz. Idę na spotkanie z przeznaczeniem” – westchnęła Kamila.

Kiedy weszła do sali konferencyjnej akurat Darek kolega z działu finansów prezentował swoją część, miała być zaraz po nim. Usiadła koło Gośki, która zmierzyła ją lodowatym spojrzeniem, Kamili zrobiło się gorąco.

-„Gdzie byłaś?” – syknęła przez zęby.

– „Przepraszam, ale mama…” – Kamila szeptem próbowała wcześniej wyćwiczonego tekstu.

– „Nic już nie mów, mam nadzieję, że dobrze się przygotowałaś” – rzuciła Gośka i odwróciła głowę.

Prezentacja Kamili przebiegła o dziwo dobrze biorąc pod uwagę kaca, stres związany ze spóźnieniem i samym wystąpieniem. Klienci byli zadowoleni z wyników, ale oczekiwali bardziej szczegółowych danych. Gośka przyszła w porze obiadowej i powiedziała, że koniecznie na jutro rano trzeba im przygotować obszerniejszy raport. To oznaczało dla Kamili tylko jedno – praca po godzinach, nawet do późnej nocy. Westchnęła tylko i zastanawiała się czy to nie kara za spóźnienie, z drugiej strony starała się o awans, więc to była szansa, aby się wykazać. Zresztą Gośka nigdy nie stosowała metod kar, ani nie była mściwa. Pracowała już kilka lat i wiedziała, że jest wymagająca, ale też można było się dużo od niej nauczyć.

Skoro i tak ją czekała nasiadówka do wieczora, ogarnęła się w biurowej łazience i poszła na lunch z Zuzą opowiadając jej o spotkaniu z Danielem. Po powrocie wzięła się do pracy. Było dużo danych do przeanalizowania, klienci chcieli mieć szczegółową strategię marketingową rozpisaną na kolejne 3 lata. Kiedy po 19-tej ostatnie osoby zaczęły opuszczać biuro, zmęczenie po zeszłej nocy dawało się Kamili mocno we znaki. Poszła do kuchni zrobić sobie mocną kawę.

Po powrocie do pokoju, zdjęła marynarkę i rozpięła górny guzik bluzki. Zrzuciła też szpilki, aby już nie męczyć stóp, od razu poczuła ulgę w końcu i tak jej nikt nie widzi. Tak spędziła kolejną godzinę. Wgryzając się w dane usłyszała nagle:

-„Jak idzie?” w drzwiach stała Gośka.

-„Myślałam że już nikogo tu nie ma” – odparła zaskoczona Kamila.

-„Też miałam coś do zrobienia, już wychodzę, ale zobaczyłam, że u ciebie światło się pali. Dużo masz tego?” – zapytała Gośka.

-„No jeszcze trochę myślę, że z godzinę i wyjdę na prostą.” – Kamila powiedziała ze słabym entuzjazmem.

-„Pokaż, może coś Ci podpowiem, sprawniej pójdzie” Gośka odłożyła torebkę i płaszcz i nachyliła się nad Kamilą, wgłębiając się w raport. „Hmm tu powinnaś przenieść większość wydatków, bo te kampanie będą najwięcej kosztowały.” – podsumowała.

-„Rzeczywiście dzięki, chcesz kawy? Ja potrzebuję kofeinowego doładowania”.

-„Chętnie” – odparła Gośka, nie odrywając wzroku znad papierów. „Tylko mi nie słódź”.

Kamila wróciła z kawą, Gośka robiła notatki na marginesie. Kamila podała jej filiżankę i przysiadła na biurku.

-„Boże jaka jestem zmęczona, ledwo patrzę na oczy, muszę chyba się wybrać na masaż, jestem strasznie spięta ostatnio, pewnie przez ten projekt” powiedziała Kamila.

Gośka przyglądała jej się bez słowa gryząc końcówkę okularów, po chwili wstała i pocałowała ją w usta, nie był to przypadkowy całus. Kamila oniemiała, z wrażenia patrzyła zdziwiona, serce zaczęło mocniej bić. Gośka spojrzała na nią bardzo wymownie i znów pocałowała, tym razem Kamila oddała pocałunek, który był wyjątkowo namiętny. Ich oddechy były coraz szybsze, Gośki dłonie spoczęły na biodrach Kamili, a jedna ręka po chwili śmiało zawędrowała pod spódniczkę. Kamila była strasznie podniecona, poczuła pulsowanie w cipce. Gośka przez bluzkę dotknęła piersi Kamili, czując jak jej sutki twardnieją. Drugą dłonią zaczęła pieścić jej cipkę wodząc po bieliźnie. Oddech Kamili był coraz szybszy, nieśmiało zaczęła pojękiwać, wirowało jej w głowie, w końcu oplotła biodra Gośki nogami, intensywnie całując ją z języczkiem, zanurzała się w cudownym zapachu jej perfum. Gośka rozpięła bluzkę Kamili, zdjęła stanik i zaczęła ssać piersi. Pewnie włożyła dłoń za koronkowe majteczki Kamili, jej cipka była już bardzo mokra. Zdjęła je jednocześnie podwijając spódniczkę. Pojękiwania Kamili jasno dawały do zrozumienia na co czeka. Gośka jednak chciała ją jeszcze trochę potrzymać w tym stanie. Wróciła do pocałunku delikatnie gryząc i ciągnąc dolną wargę ust Kamili.

Kamila jęczała, ale było widać, że miała ochotę na więcej. Gośka uśmiechnęła się wiedziała o co chodzi. Włożyła jej zdecydowanie palce w cipkę, poruszając nimi w szybkim tempie. Kamila wydała z siebie jęk rozkoszy, patrzyła jej prosto w oczy uśmiechając się. Gośka całowała jej szyję, jednocześnie poruszając palcami bardziej intensywnie. Po chwili zniżyła się rozszerzając nogi Kamili i zaczęła pieścić łechtaczkę co doprowadziło Kamilę niemal do szaleństwa. Nie mogła załapać tchu, żaden wcześniejszy kochanek nie robił nigdy jej tak dobrze… jej oddech stawał się coraz szybszy. Gośka ponownie włożyła palce do środka i już rytmicznie nie przestając lizać doprowadziła Kamilę do szczytowania. Kamila wydała się z siebie wyjątkowo głośny okrzyk, na szczęście były same. Gośka odsunęła się i dała Kamili ochłonąć, ta ubrała się oszołomiona. Gośka podeszła do niej, namiętnie pocałowała mówiąc -„Byłaś naprawdę niesamowita, dziękuję”.

-„Eee, to ja dziękuję”- wysapała Kamila.

Gośka wzięła rzeczy i szła do wyjścia. -„Cześć i nie siedź za długo” uśmiechnęła się i mrugnęła okiem.

„-Dobre sobie, nie siedź za długo, jak mam się skupić na robocie”. Teraz już analizowała wydarzenia sprzed kilku minut, a w głowie tysiąc myśli. Z tego co wie Gośka ma udane małżeństwo, dzieci i nigdy nie przejawiała podobnych zachowań w stosunku do niej czy innych koleżanek. Zresztą sama była zdziwiona także swoim przyzwoleniem, bo nigdy nie miała takich potrzeb, ale też musiała przyznać że to było niesamowite przeżycie i bardzo podniecające. Kamila zabrała swoje rzeczy i poszła od domu, po kolacji dokończyła raport i położyła się grzecznie spać. Nazajutrz wypoczęta przyszła punktualnie do biura. Na spotkaniu gdzie była także Gośka przedstawiła raport który został przyjęty z dużą aprobatą. Gośka zachowywała się jakby nigdy nic i rozmawiały tylko na tematy biznesowe. Kamila zrozumiała, że to się już więcej nie powtórzy choć i tak było warto i będzie miło pamiętać, a na samą myśl robiło się jej gorąco.

Pod wieczór dostała informację od Daniela, że chce się umówić na piątek na kolację. Zgodziła się, aby spotkanie było u niej. Rozmyślała co zrobi dobrego do jedzenia, co wyjdzie z tego spotkania i jeśli zostanie na noc to czy dorówna ostatnim wydarzeniom…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.